Rząd jak śnięta ryba: 6 błędów komunikacyjnych w związku z zatruciem Odry

Sprawę zatrucia Odry rządzący wyjaśniają z wdziękiem słonia w składzie porcelany. Największe błędy komunikacji kryzysowej PiS-u


Zatrucie Odry już od kilku tygodni budzi w mediach wielkie emocje i nic nie wskazuje na to, żeby ich zainteresowanie miało w najbliższym czasie opaść.

To zła wiadomość dla rządzących.

W relatywnie krótkim okresie udało im się bowiem popełnić chyba każdy podstawowy błąd komunikacyjny. Celowo używam liczby mnogiej (rządzący), bo nie ma ministra, rzecznika czy innego dyrektora, który w tym kryzysie nie „zabłysnął” i nie przyczynił się do wydłużenia komunikacyjnej agonii.

Co robi takiego PiS, a czego w sytuacji kryzysowej robić nie wolno?

  • Ukrywanie

Wciąż nie wiadomo do końca, kiedy zaczął się problem i kiedy ktoś się nim zajął.

Ministerstwo Infrastruktury ujęło tok wydarzeń w formie infografiki, z której wynika, że wszystko robiono jak trzeba.

Foto: Twitter

Innego zdania jest najwyraźniej premier Mateusz Morawiecki – no bo przecież, gdyby wszystko robiono jak trzeba to nie byłoby dwóch dymisji.

Z kolei Ministerstwo Klimatu i Środowiska wprost odmówiło wypowiedzenia się na temat daty podjęcia jakichkolwiek kroków w walce z problemem (do tej akurat sytuacji jeszcze wrócimy), a w zamian, podobnie jak koledzy z infrastruktury, zaproponowało jeszcze jedną mętną infografikę (frapujące jak wiele miejsca poświęcono w niej różnym działaniom komunikacyjnym).

Foto: Twitter

Zamieszanie, brak koordynacji i informacji tylko spotęgowały wrażenie, że władza coś ukrywa.

  • Bagatelizowanie

Jednym z podręcznikowych przykładów radzenia sobie z kryzysem są działania formy Johnson&Johnson z 1982 roku. W dużym skrócie: w 1982 roku w Chicago siedem osób zmarło po zażyciu najpopularniejszego leku przeciwbólowego marki, Tylenolu (prawdopodobnie tabletki zostały celowo zatrute). Mimo że przychody z Tylenolu stanowiły aż 17 procent przychodów firmy, Johnson&Johnson wycofał lek z rynku i zaproponował jego zamiennik do czasu zbadania sprawy. Żadnych wymówek, że to tylko z jednym miejscu, tylko odosobnione przypadki i w ogóle to pewnie winny jest jakiś farmaceutyczny Tusk. Dzięki takim radykalnym krokom konsumenci nie tylko nie stracili zaufania do marki, ale zaufanie to wręcz wzrosło. Johnson&Johnson szybko odrobił starty z 1982 roku, a Tylenol wrócił z sukcesem do obiegu.

A co w kryzysowych sytuacjach proponuje rząd:

„Odra nie jest w takim stopniu zanieczyszczona, jak mówią aktywiści.” – wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski.

„Trwa proces zbioru i wyławiania tych ryb. W dalszej kolejności Krosna Odrzańskiego zanotowano tylko parę egzemplarzy śniętych ryb, co może sugerować fakt, że to zanieczyszczenie się już rozpuściło i nie stanowi takiego zagrożenia.” – prezes Wód Polskich Przemysław Daca

„Rtęci w Odrze nie ma.” – rzecznik Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Maciej Karczyński

Czy muszę dodawać, że wszystkie te wypowiedzi padały bez stosownych informacji dla mieszkańców zachodniej Polski dotyczących ich bezpieczeństwa i ewentualnych środków ostrożności?

  • Unikanie odpowiedzi

Z komunikacyjnego punktu widzenia mocno szokujący w sprawie odrzańskiej jest fakt, że w polskich ministerstwach pracują jeszcze rzecznicy w rodzaju Aleksandra Brzózki (rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska), którym wydaje się, że dziennikarze łykną odpowiedzi-nie-odpowiedzi.

— Kiedy to było? Kiedy to się stało? — spytał dziennikarz o datę, kiedy instytucje zajęły się sprawą Odry.

Wtedy, kiedy podjęły działania instytucje — odpowiedział Brzózka.

— Tak, ale kiedy? Ja się pytam „kiedy”, a pan mi odpowiada „wtedy”. Pytam „kiedy” w sensie daty — dociekał reporter.

— Kiedy sytuacja stała się ponadregionalna. Pani i pan minister to wyjaśnili. Wtedy ministrowie i instytucje podjęły działania ponadregionalne.

Smutne, że takie „chwyty” nie odeszły wciąż jeszcze do lamusa, podobnie jak smutne jest to, że ministerstwo nie przygotowało się na konferencję prasową – można przecież było przewidzieć, że takie pytanie padnie.

  • Odwracanie kota ogonem

Jeszcze jedno kuriozum komunikacyjne to z pewnością wypowiedź cytowanego już Grzegorza Witkowskiego dla Radia Zachód.

Rafał Trzaskowski tydzień zwlekał z reakcją na to, że spuścił 11 milionów metrów sześciennych nieczystości do Wisły. Jakoś nikt go nie pytał o spóźnioną reakcję”, bronił się zapytany czy reakcja władz nie była zbyt opieszała.

No i oczywiście – Niemcy, ulubiony kozioł ofiarny władzy.

„Będę się też kontaktował ze stroną niemiecką, dlatego że pan wojewoda pokazał mi, że w różnych miejscach polskie służby działają, starają się oczyścić rzekę, natomiast po stronie niemieckiej nie ma odpowiednich działań.” – premier Mateusz Morawiecki

Foto: KPRM

„Prawie tydzień wcześniej przeprowadzaliśmy już badania chemiczne, a 10 sierpnia, czyli zanim pojawiła się pierwsza śnięta ryba, ja wydałem komunikat, że rekomenduję nie zbliżać się do wody, nie kąpać się, nie korzystać z wody. Wczoraj został wydany zakaz zbliżania się. Nie wiem, czy taki zakaz został wydany po stronie niemieckiej.” – wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki

„Dlaczego nikt nie założył, że wyciek szkodliwej substancji miał miejsce na terenie Niemiec, tylko od razu wskazuje się Polskę.” – rzecznik Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Maciej Karczyński

Pojawiły się też akcenty „Tuskowe” (a jakże).

Minister Klimatu i Środowiska postanowiła zbadać sprawę z 2009 roku.

TVP z kolei jeszcze raz udowodniła, że pojęcie ironii jest jej obce.

Foto: Twitter
  • Urlopowanie

16 sierpnia głos zabrał nagle wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski. Nie zrobił tego wcześniej, bo w pierwszej połowie miesiąca przebywał na urlopie. Ale, jak stwierdził na konferencji prasowej, czuwał nawet wtedy.

„W trakcie urlopu do pana wicewojewody dzwoniłem co drugi dzień, a w ostatnim tygodniu codziennie”, powiedział Obremski dziennikarzom.

Foto: Agencija Wyborcza.pl

„Nie wydaje mi się na tę chwilę, że został popełniony jakikolwiek błąd formalny i merytoryczny ze strony podległych mi instytucji. Bo to podległe mi instytucje realizują politykę wojewody, a nie wojewoda indywidualnie”, dodał potem już zupełnie bez sensu.

Bo sytuacjach kryzysowych rozwiązanie dla urlopowiczów jest tylko jedno – najbliższy samolot do domu i zaraz po powrocie (choćby był to środek nocy) udajesz się do pracy.

  • Business as usual

Jako wisienka na torcie: prezes PiS Jarosław Kaczyński.

17 sierpnia zwołał on w siedzibie partii konferencję prasową, która trwała (jak wyliczyli dziennikarze) 76 sekund, stawiania pytań zabroniono, a tematem było poparcie PiS-u dla kandydata na prezydenta Rudy Śląskiej, Marka Wesołego.

Foto: Facebook

O Odrze ani słowa.

Chyba nawet prezes Kaczyński nie chciał brać udziału w wizerunkowej katastrofie własnych ludzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: