Albo jesteś śliczna albo autentyczna: Ołena Zełenska w szponach stylisty i fryzjera

Dopracowane stroje Ołeny Zełenskiej ostro kontrastują z wojennymi realiami Ukrainy. Trzeba było wybitnej fotografki Annie Leibovitz, żeby ukraińską pierwszą damę sprowadzić na ziemię


Zapewne względy bezpieczeństwa spowodowały, że żony ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego nie widzieliśmy w pierwszych tygodniach wojny nawet na zdjęciach. Ołena z ukrycia wyszła dopiero 8 maja, żeby oprowadzić po obozie dla uchodźców w Użyhorodzie swoją amerykańską koleżankę, Jill Biden. A potem zaczęła się karuzela (najczęściej wirtualnych) spotkań i wywiadów.

Biorąc pod uwagę dopracowane stylingi jakie pani Zełenska zaczęła niemal natychmiast prezentować, można by odnieść wrażenie, że od fotografów skrywała się nie przez strach od rosyjskich snajperów – ale po prostu nie miała w tym czasie do dyspozycji stylisty, fryzjera i makijażysty.

A bez ich wsparcia – przynajmniej jeśli sądzić po PR materiałach regularnie publikowanych w jej mediach społecznościowych – ukraińska first lady nie wychodzi z domu.

Kontrast z mężem

I tak przez kilka miesięcy bytności Ołeny Zełenskiej w oku medialnego cyklonu, mogliśmy obserwować dziwaczny kontrast między nią a jej małżonkiem. Wołodymyr po wybuchu wojny zapuścił brodę, a garnitury zamienił wojskowymi spodniami i podkoszulkami (Ukraińcy do dziś szczycą się, że zapoczątkował nową modę, którą w czasie kampanii kopiował sam Emmanuel Macron). Ołena zaś powróciła do swoich obowiązków jakby wojny nie było – w pełnym makijaży, starannie ufryzowanych włosach i codziennie nowym modnym zestawie.

Kontrast był szczególnie wyraźny w czasie jej rzadkich publicznych wystąpień z mężem. Np. podczas ich pierwszego wspólnego wywiadu dla ukraińskiej telewizji Wołodymyr założył militarną koszulkę, wprawdzie z kołnierzykiem, ale daleko mu było do Ołeny w bluzce z żabotem (ktoś miał czas dobrać ją pod kolor koszulki prezydenta), kremowej marynarce i misternie upiętych włosach.

A to już zdjęcie z niedawnego wywiadu z brytyjskim dziennikarzem Piercem Morganem. Wołodymyr w sportowych butach i koszulce polo (maksimum elegancji w jego wydaniu), Ołena w białym garniturze i na wysokich szpilkach.

Czy naprawdę nikt z prezydenckich PR-owców nie wyczuł jak bardzo wizerunek pierwszej damy jest w obecnej sytuacji nie na miejscu?

Dyplomatyczny dress code

Oczywiście, są też głosy zachwytu nad stylem ukraińskiej first lady, a dochodzą głównie z zachodnich mainstreamowych mediów, w których jakakolwiek krytyka Ukraińców wciąż jeszcze równa jest popieraniu Rosji Putina.

I tak np. New York Times poświęcił cały artykuł analizie modnych wyborów Ołeny Zełenskiej w czasie jej niedawnej wizyty w Waszyngtonie. Od wsparcia jakie pierwsza dama daje ukraińskim projektantom do modnych detali z symbolami Ukrainy – garderoba pani Zełenskiej zebrała ogromne pochwały.

Rzeczywiście, w sytuacji tak wysoce dyplomatycznej jak mowa w Kongresie czy spotkanie z amerykańskim prezydentem i jego żoną, pewien dress code jest obowiązkowy. Na Ukrainie, w czasie codziennych aktywności, takie przemyślane detale odejmują jednak Ołenie autentyczności.

Vogue robi robotę

I wtedy na scenę wkroczyła fotografka Annie Leibovitz i w sesji dla magazynu Vogue wykonała nigdy nie zrobioną robotę prezydenckiego PR teamu.

Olena Zełenska w ujęciu Leibovitz jest minimalnie umalowana, jej włosy są naturalne i w lekkim nieładzie, a ubrania, mimo że eleganckie – dużo prostsze i już nie tak starannie dopasowane. W tle pojawiają się też atrybuty wojny: uzbrojeni żołnierze, zbombardowane lotnisko, worki z piaskiem.

Dla przypomnienia, na serwowanych nam dotąd oficjalnych zdjęciach pierwsza dama głównie siedzi w swoim gabinecie, przez ekranem komputera, za lśniącym stołem, a jedynym dodatkowym rekwizytem jest długopis trzymany w wymanikirowanych dłoniach.

Leibovitz przepuściła zdjęcia przez błękitny filtr tonujący kolory i nadający im atmosferę zmęczenia i trochę dramaturgii. Dla porównania, zdjęcia prezydenckich PR-owców są nienaganne technicznie, obrobione jakby chodziło o gwiazdę Instagrama na wakacjach na Malediwach, a nie o kobietę reprezentującą naród pod ostrzałem.

Paradoksalnie to właśnie Vogue po raz pierwszy przybliżył Ołenę Zełenską zwykłemu człowiekowi i pozostaje mieć nadzieję, że środowisko prezydenta wyciągnie z tej sesji wnioski.


Chcesz być na bieżąco? Zostaw nam swój mail!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: