Spin, wykręt, bridging: Jak polska władza ucieka od Orbana

Viktor Orban zaczął być dla PiS-u niewygodnym ciężarem. Przedstawiciele władzy usiłują pytania o węgierskiego premiera przekierować na inne tory


Jeśli ktoś jeszcze uważał, że Viktor Orban nie jest rosyjskim człowiekiem w Europie, to po inwazji Rosji na Ukrainę pewnie otrząsnął się ze złudzeń.

Od 24 lutego Orban uparcie powtarza, że wojna to nie jego problem, i owszem – poparł sankcje nałożone na Rosję (przynajmniej te pierwsze, stosunkowo najłagodniejsze) – ale nic więcej nie powinniśmy od niego oczekiwać.

W trakcie kampanii wyborczej węgierski premier wdał się ponadto w pyskówkę z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, której ukoronowaniem stało się oświadczenie tego pierwszego zaraz po wyborczym zwycięstwie. „Nigdy dotąd nie mieliśmy tylu przeciwników naraz”, powiedział w niedzielę 3 kwietnia Orban i wyliczył wspomnianych przeciwników: lewicę, brukselskich biurokratów, Georga Sorosa i Zełenskiego właśnie.

Bardziej wprost się nie dało.

Politico ocenia agresję Rosji na Ukrainę jako początek końca osi Budapeszt-Warszawa.

A PiS i jego satelici usiłują sobie poradzić z niewygodną sytuacją, w której znaleźli się przez ulubionego dyktatora.

„Niemcy są głównym hamulcowym”

Mocno osadzona w filozofii dialektyka, bardziej swojskie „odwracanie kota ogonem”, czy też popularny wśród polityków „bridging” (dziennikarz zadaje ci pytanie, a ty wykorzystujesz je jako pretekst do mówienia o tym, o czym akurat chcesz mówić) – jakkolwiek nie nazwalibyśmy tej metody, wypowiedź Mateusza Morawieckiego z 4 kwietnia jest jej doskonałym przykładem.

„Niezależnie od tego, kto w jaki sposób podchodzi do Węgier, trzeba zauważyć, że jest to czwarte z kolei zwycięstwo i to najwyższe zwycięstwo większością konstytucyjną, a więc demokratyczne wybory trzeba uszanować. Nie ma co zasłaniać oczu Węgrami tym, którzy nie widzą dokładnie, jaka jest sytuacja w Europie.”

W tłumaczeniu: Węgry wybrały, ale nie one są problemem. A kto nim jest? No właśnie – ulubiony nieprzyjaciel PiS-u.

„W Europie sytuacja jest bardzo prosta. Widać to na posiedzeniach Rady Europejskiej. To Niemcy są głównym hamulcowym bardzo zdecydowanych sankcji. Pan premier Viktor Orban nie powstrzymywał sankcji. Głównym hamulcowym są wielkie państwa, te które boją się o swój biznes, o konsekwencje, być może boją się jeszcze czegoś innego, nie wiem.”

Zamiast mówić na temat, Morawiecki skorzystał więc z okazji, żeby jeszcze raz skrytykować Niemcy.

Foto: KPRM

A potem oskarżył dziennikarzy o robienie dokłanie tego, co robi on sam: „Szanowne redakcje, nie próbujcie na boczny tor kierować uwagi opinii publicznej i Polski. Węgry nie powstrzymywały sankcji. Zacznijcie dopytywać tych i o tych, którzy rzeczywiście powstrzymywali sankcje”.

Faktem pozostaje jednak, że Mateusz Morawiecki nie przyłączył się do Władimira Putina i oficjalnie nie pogratulował Orbanowi zwycięstwa (a swojego czasu gratulował mu nawet narodzin wnuka). Wody w usta nabrali też inni wysocy funkcjonariusze PiS-u, a przestrzeń do wypowiedzi zyskały – jak zwykle, gdy temat jest drażliwy – partyjne doły.

W komentarzu dla Faktu europdeputowany PiS-u Bogdan Rzońca stwierdził: „Ja bym mu nie gratulował, gdyby nie zmienił swoich poglądów. Oczywiście tak bywa w polityce, że mniejsze rzeczy trzeba poświęcać dla większych, a jeżeli tą większą rzeczą byłaby jedność i współpraca w Europie Środkowej, która jest potrzebna względem tych większych państw, jak Niemcy czy Francja, to to jest dobry projekt – Grupa Wyszehradzka, natomiast są pewne granice tego projektu. Nie można nazywać rzeczy złych dobrymi. Myślę, że dlatego premier Morawiecki czeka, aż Orban się zreflektuje.”

Rzońca powiedział to prawdopodobnie z pełną świadomością tego, że Orban dobrze wie, co robi i o żadnej przyszłej refleksji nie może być w jego przypadku mowy.

„Z mrówki robią słonia”

A to już słowa szefa sejmowego klubu PiS, Ryszarda Terleckiego.

„To było nocne przemówienie po zwycięstwie i prezydent Ukrainy został wymieniony wśród innych przeszkód, z którymi zmagały się Węgry. Rzeczywiście te stosunki węgiersko-ukraińskie są dla nas pewnym kłopotem”, stwierdził Terlecki, po czym dodał, że PiS nie odetnie się od sojusznika i, że „mamy nadzieję, że ta polityka ulegnie modyfikacjom, a Orban pozostanie naszym przyjacielem.”

Metodę „na Tuska” wybrał z kolei minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, jeszcze niedawno wielki kibic Orbana, który, co ciekawe, też „zapomniał” mu pogratulować.

Ziobro stwierdził w Kielcach, że zwycięstwo Orbana trzeba oceniać przez pryzmat konkurentów. „A konkurenci to są te siły, które rządziły Węgrami, doprowadziły do całkowitego uzależnienia Węgier od energetyki rosyjskiej. Dzisiaj premier Węgier jest, można powiedzieć, związany całkowicie dostawami gazu i ropy od Rosji, a to jest właśnie rezultat tych, którzy byli konkurentami pana Orbana i do tego stanu Węgry doprowadzili”.

Czyli cokolwiek by się nie działo i czegokolwiek nie robiłby Orban – winny jest jakiś węgierski Tusk.

Foto: PAP

W ogóle to za zły PR Orbana odpowiedają według Ziobry „media mainstreamowe, które również w Polsce z mrówki robią słonia, a ze słonia mrówkę. Bo mrówką są Węgry, a słoniem są Niemcy. To Niemcy odpowiadają za blokowanie polityki twardych sankcji wobec Rosji, jednak dzisiaj TVN nie pyta o Niemcy, tylko pyta o Węgry, stwarzając błędnie pozór i wrażenie, że to Orban blokuje sankcje całej UE, a nie kanclerz Olaf Scholz i Niemcy”.

Ta część komentarza Ziobry to już niemal parafraza słów Morawieckiego. Komunikat jest jasny: Orban jest w porządku – przyjrzyjcie się lepiej Scholzowi.

Podobną metodą usiłował się posłużyć także poseł Marek Suski, tyle, że zamiast Niemiec obrał sobie innego kozła ofiarnego.

„Rzeczywiście zbrodnie rosyjskie są ogromne, ale jeżeli można coś zrobić na arenie międzynarodowej to Platforma może z klubu w Parlamencie Europejskim wykluczyć Serbię. Wy jesteście z tymi, którzy tę agresję popierają i ręka w rękę wspieracie tą agresję. A polski rząd, który robi na arenie międzynarodowej najwięcej, jest doceniony przez cały świat, atakujecie i krytykujecie”, powiedział Suski w Sejmie, mając pewnie na myśli Europejską Partię Ludową, bo Serbia nie jest członkiem UE (a i w EPL ma tylko status obserwatora).

„Partner nie ukrywał swojego stanowiska”

Wielkim szczęściem Jarosława Kaczyńskiego jest to, że przyzwyczaił już opinię publiczną do swoich zniknięć, nikt go więc w sprawie Orbana nie wywołuje do tablicy.

Tym niemniej, jeszcze w zeszłym tygodniu lider PiS-u udzielił wywiadu zaprzyjaźnionemu tygodnikowi W Sieci, gdzie odpowiadał na pytania dotyczące, między innymi, polityki Viktora Orbana.

„Wszystkie sankcje dotychczas zaproponowane Węgry poparły, potępiły agresję rosyjską. Sprzeciwiają się zakazowi importu ropy z Rosji, ale taka sama jest niestety postawa Niemiec i kilku innych ważnych państw Unii.”

Trzeba przyznać, że to nieco uczciwsze postawienie sprawy, bo Kaczyński przyznaje, że Orban sprzeciwia się nowym sankcjom. „Patrzymy na postawę Węgier krytycznie, liczymy na większe ich zaangażowanie. Nie oznacza to jednak, że mamy przestać współpracować w sferach, które są możliwe”, dodał prezes.

Ciekawie prezentuje się wypowiedź Kaczyńskiego o tym, że „różnice są, ale mamy do czynienia z partnerem, który nigdy swojego stanowiska nie ukrywał, nie oszukiwał. W innych obszarach współpracy, na przykład w Unii, nigdy nas nie zawodził”. Czy to znaczy, że PiS współpracuje z Orbanem świadoma jego prorosyjskiego stanowiska?

W piątek w rozmowie z Radiem Plus Kaczyński poszedł o krok dalej. „Nie ukrywam, że to jest wszystko bardzo smutne. Ocena jest jednoznacznie negatywa, że kiedy premier Orban mówi, że on nie widzi dokładnie tego, co się zdarzyło w Buczy, to trzeba mu poradzić pójście do okulisty. To jest zawód”, powiedział i jasno dał do zrozumienia, że zmiana stanowiska Orbana jest warunkiem dalszej współpracy między dwoma liderami.

W morzu spinów i wykrętów, to właśnie Kaczyński wykazał się więc nadzwyczajną polityczną szczerością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: