Opowiem ci bajkę… Ukraina przyszłości według Zełenskiego

Prawdziwego lidera nie ma bez wizji, dlatego już dzisiaj Wołodmyr Zełenski mówi o powojennej przyszłości i odbudowie Ukrainy


Martin Luther King i jego „sen” to już od dawna jeden z ulubionych motywów polityków usiłujących nas przekonać, że myślą o dalekiej przyszłości, a nie tylko o najbliższych wyborach.

Wizje są stałym elementem politycznego storytellingu. Społeczeństwo równych szans dla wszystkich Amerykanów było obietnicą Donalda Trumpa. O państwie bez szklanego sufitu mówiła jego przeciwniczka, Hillary Clinton. Węgry jako potęga gospodarcza, z tradycyjną rodziną w centrum – to hasła, które przyniosły wczoraj zwycięstwo Viktorowi Orbanowi.

Przykłady wizji można by mnożyć.

Niektóre sprzedają się lepiej, niektóre gorzej, a niektóre zostają nawet w pewnym stopniu zrealizowane. Tych ostatnich jest niewiele – wizje są niestety narzędziem przede wszystkim marketingowym i chodzi w nich niemal wyłącznie o zdobycie lub utrzymanie władzy.

Dziś przyjrzymy się wizji będącej stałą częścią wystąpień prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego – a to ze względu na jej nietypowy (bardziej szczytny) cel. Nie jest ona elementem kampanii wyborczej, a służyć ma mobilizowaniu Ukraińców do obrony swojego kraju.

W końcu wojna kiedyś się skończy i co wtedy?

Czy ma sens ryzykować życie dla obracających się w ruinę miast?

Czy nie lepiej przeczekać, a potem wyjechać na Zachód?

Zełeński przekonuje, że państwo, któremu przewodzi ma przed sobą przyszłość.

Foto: Facebook

Od samego początku wojny Zełenski mocno forsował temat wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. Jeszcze 28 lutego podpisał wniosek o członkostwo w Unii, a Parlament Europejski ze swojej strony przychylił się do jego ambicji (przynajmniej na poziomie deklaratywnym).

Oczywiście Zełenski doskonale zdaje sobie sprawę, że wstąpienie do Unii to nie zwykła formalność, a wiąże się z koniecznością spełnienie szeregu warunków, dlatego szybko zaczął proponować nieco inną wizję, w której to on – a nie europejscy biurokraci – ma siłę sprawczą.

W wystąpieniu z 10 marca Zełenski powiedział: „Po wojnie, po naszym zwycięstwie, odbudujemy wszystko, co zniszczono. Bardzo szybko. I bardzo jakościowo. Dla każdego dotkniętego miasta zostanie stworzony specjalny program państwowy dla odbudowy. Poleciłem już rządowi rozpoczęcie planów. Czernihów i Sumy, Ochtyrka i Żytomierz, Izjum, Mariupol i wszystkie miasta, do których przyszło zło, nie ujrzą śladu rosyjskiej inwazji. Najlepsi architekci. Najlepsze firmy. Najlepsze projekty. Dla każdego miasta.”

Jak to będzie wyglądać, wyjaśnił na przykładzie Charkowa, znajdującego się wtedy w centrum działań rosyjskich wojsk.

„Dopóki państwo jest w stanie wojny, dopóki naród się broni, gospodarka Ukrainy powinna być zachowywana i odbudowywana. W miarę możliwości. Życie powinno pojawiać się na ulicach miast, gdzie pozwala na to bezpieczeństwo. Tam, gdzie mogą je zapewnić tylko ludzie: apteki, handel, każdy biznes, który może dziś działać. Aby kraj mógł żyć, aby rozpoczęła się odbudowa Ukrainy. To zależy od każdego z nas, od każdego, kto może pracować. Gospodarcze zdławienie Ukrainy jest jednym z celów wojny przeciwko nam.”

To już wypowiedź z 14 marca.

Zełenski mówi w nim o dekrecie, który gwarantuje pomoc małym i średnim przedsiębiorstwom, jeśli tylko zdecydują się na działalność w trudnych wojennych warunkach.

„Rosja nadal niszczy naszą infrastrukturę, nadal atakuje nasze miasta. Odbudujemy każdą ulicę w każdym mieście, każdy dom, mieszkanie każdego Ukraińca. Wierzę, że po wojnie zrobimy to szybko. Zbieramy na to wszystkie nasze siły. Już zakładamy fundusze, aby Ukraina żyła.”

Prezydent Ukrainy przekonuje, że jego wizja to nie czcze gadanie, a konkretne kroki, które podejmuje już teraz.

Foto: Facebook

Pod albumem podobnych zdjęć 25 marca Zełenski napisał po prostu: „Ukraina była piękna. Ale teraz stanie się wielka, bo taki mamy naród. Stanie się wielką Ukrainą. Wielkim projektem odbudowy. Dla ludzi. Dla rozwoju naszego kraju i całej Europy”

To wariacja na temat „wielkiego placu budowy”, motywu przewodniego polityków w krajach ze słabą infrastrukturą.

I wreszcie wystąpienie przed parlamentem Danii z 30 marca.

„Nie mamy prawa myśleć tylko o wojnie. Wiemy, że nastąpi pokój. Wiemy, że wrócimy do normalnego, pokojowego życia. Dlatego chcę was zaprosić do naszej inicjatywy odbudowy Ukrainy po wojnie, po naszym zwycięstwie. Zapraszam wasze kompanie, waszych specjalistów, wasze państwo. Znając wasz potencjał, waszą kreatywność, ekonomską moc, proponuję wam wziąć patronat nad jednym z naszych pięknych regionów – po wojnie. Mikołajów, miasto stoczniowców, może się stać takim miejscem, które jednoczy nas z wami jeszcze bardziej”, powiedział Duńczykom Zełenski.

A to już sprytny pomysł wciągnięcia Danii, państwa chętnie się angażującego w pomoc rozwojową, w orbitę sojuszników.

Wybór Mikołajowa, podobnie jak wcześniej Charkowa, jest absolutnie nieprzypadkowy. To właśnie to miasto było ostatnio w centrum rosyjskich ataków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: