Spoza układu, czyli wygasłe gwiazdy polskiej polityki, część 3

Już ponad trzydzieści lat Polacy szukają lidera niebędącego częścią tradycyjnych podziałów partyjnych. W cyklu „Spoza układu” analizujemy składowe sukcesu wizerunkowego samorodków polskiej polityki


W cyklu „Spoza układu”, przez trzy kolejne poniedziałki, przyglądamy się najsłynniejszym „nowym nadziejom” polskiej polityki, a konkretniej częściom składowym ich niezaprzeczalnych sukcesów wizerunkowych.

Dzisiaj dwaj wciąż aktywni liderzy. Czy podzielą losy polityków wspominanych w poprzednich częściach naszego cyklu?


Paweł Kukiz

Muzyk, lider zespołu Piersi – z takim rodowodem był chyba predestynowany do zostania kandydatem antysystemowym. Wielki przeciwnik partii i stworzonego przez nie modelu rządzenia. Swoje poglądy najzwięźlej wyraził w piosence „Dnia 4 czerwca”:

Dnia 4 czerwca roku pamiętnego / Zebrała się banda stolca okrągłego / Kiszczak, Jaruzelski, moskiewskie pachołki / Ze zdrajcami ludzi podzielili stołki / Naród pokłócili, Polskę zrujnowali / Boga się nie boją i nigdy nie bali / 65% w sejmie miejsc zabrali / I tym cały naród spacyfikowali / Zdrajców z opozycji kasą przekupili / Radia i gazety sobie podzielili / Mediami sterują, naród ogłupiają / Ze już od ćwierćwiecza ludzie wolność maja / 65% komuniści wzięli / I do dziś trwa układ / Okrągłych złodziei / 65% wzięli w parlamencie / Żeby narodowi mogli pętać ręce

Foto: Fotorzepa

Przekaz dotarł do sporej ilości osób. W wyborach prezydenckich w 2015 roku Kukiz uzyskał trzeci wynik po Andrzeju Dudzie i Bronisławie Komorowskim, w wyborach parlamentarnych kilka miesięcy później jego komitet wyborczy Kukiz’15 też skończył na trzecim miejscu i uzyskał 42 mandaty.

W 2019 roku „wślizgnął” się do Sejmu z listy PSL i tu prawdopodobnie kariera Kukiza się skończy. Bo po różnych „paktach z diabłem” trudno będzie mu odzyskać wiarygodność, szczególnie biorąc pod uwagę hasła, na których zyskał popularność.

  • Buntownik

To, umówmy się, wizerunek, który doskonale pasuje do muzyka rockowego i z którym nie każdy umiałby sobie poradzić. Kukiz wszedł do polityki ze spójną narracją: partie wymuszają posłuszeństwo, ale ja nie jestem z „posłusznych”.

To dzięki takiemu postawieniu sprawy na Kukiza w 2015 najchętniej głosowali młodzi i jeszcze młodsi. W grupie wiekowej od 18 do 24 lat zgarnął 46% głosów, w grupie od 25 do 34 roku życia – 45%.

  • Jednomandatowe okręgi wyborcze

W zaproszeniu na Kongres Oburzonych (zalążek późniejszego ruchu Kukiza) w 2013 stwierdzono, między innymi: „Nie mamy właściwej reprezentacji narodowej dbającej o interesy Polaków i Polski. Mamy kilku partyjnych wodzów – szefów przedsiębiorstw zwanych „partia” i kupę miernot zasiadających w sejmie, bezmyślnie, na polecenie wodza podnoszących ręce i naciskających guziki.”

Kukiz przedstawił jasną i spójną receptę na walkę z tak rozumianą partiokracją – powinniśmy zwrócić władzę obywatelom, wybierać człowieka a nie partię, a umożliwić nam to powinny jednomandatowe okręgi wyborcze do Sejmu.

JOW-y były (są?) sztandarowym pomysłem Kukiza, ale pamiętamy też inne: odejście od finansowania partii przez państwo, wprowadzenie systemu prezydenckiego i instytucji obligatoryjnego, bezprogowego ogólnokrajowego referendum, ustanowienie raz w roku „Dnia referendalnego“, w którym głosowane byłyby wszystkie sprawy, pod którymi podpisało się minimum pół miliona obywateli itd.

Proponowana przez Kukiza reforma konstytucyjna/wyborcza to generalnie wszystko to, co daje większy wpływ NAM a zabiera go IM.

  • Wspólnota

Kukiz to nie pierwszy polityk, który zobaczył wielki potencjał w grupie wyborców pozostających poza osią PO-PiS. Właściwie wszystkie jego propozycje miały za cel postawić w centrum naród, zjednoczony po dziesięcioleciach podziałów sztucznie podsycanych przez partie.

W „Strategii zmiany” przeczytać możemy: „Od 25 lat politycy wszystkich partii konsekwentnie niszczą naszą wspólnotę narodową rozgrywając nas przeciw sobie – rozgrywają pracowników przeciw pracodawcom, młodych przeciw starszym, kobiety przeciw mężczyznom, mieszkańców miast przeciw mieszkańcom wsi, urzędników przeciw klientom administracji, pacjentów przeciw lekarzom i uczniów przeciw nauczycielom. Zapomnieli o tym, że Rzeczpospolita to nasze dobro wspólne, a nie kawał sukna, z którego każdy może urwać coś dla siebie. Musimy im odebrać nasze państwo!”


Szymon Hołownia

Parę dobrych lat temu spekulowało się o kandydaturze prezydenckiej będącego wtedy na szczycie popularności Tomasza Lisa. Bo jakkolwiek nie trudziliby się w Dolinie Krzemowej – telewizja wciąż jeszcze ma swoją niezaprzeczalną magię.

Szymon Hołownia mógł latami być dziennikarzem i publicystą, to jednak program TVN-u „Mam Talent” spopularyzował jego „twarz” i stał się dobrą odskocznią do kandydatury na prezydenta w 2020 roku.

Hołownia osiągał trzeci wynik w „drugim podejściu” do wyborów, po Dudzie i Trzaskowskim, chociaż kto wie, może gdyby odbyły się tzw. wybory Sasina jego wynik byłby dużo lepszy.

Foto: Facebook
  • Kościół

W państwie z największym procentem katolików w Europie, trudno być zwycięskim kandydatem zupełnie odciętym od kościoła. Hołownia nigdy nie ukrywał faktu, że jest wierzący i (w przeciwieństwie do wielkiej liczby Polaków) także praktykujący, a jednocześnie nie bał się mówić otwarcie o problemach targających kościołem, takich jak np. pedofilia.

Jego ideał ustrojowy, zakładający zupełny rozdział kościoła od państwa, to odpowiedź na niepokój, który wywołuje rosnący wpływ kleru na życie publiczne pod władzą PiS.

  • Trzecia droga

Już po wyborach Hołownia w książce „Fabryka jutra” dość zgrabnie opisał przedwyborczy wyjazd do wsi, która tradycyjnie głosuje tylko i wyłącznie na PiS. Wybrał się tam, jak stwierdził, nie po głosy, ale żeby poznać tych ludzi i ich motywacje. Mieszkańcy wsi przyjęli go przyjaźnie, bo, jak się poskarżyli, jak dotąd dziennikarze przyjeżdżali do nich tylko i wyłącznie po to, żeby zobaczyć ten „ciemny lud”.

Pogarda w stosunku do głosujących inaczej niż my to według Hołowni jeden z największych problemów współczesnej Polski.

I chyba coś w tym jest. Polacy są zmęczeni sporami o politykę i Hołownia postarał się o wizerunek tego trzeciego, środkowego, bo przecież jakieś minimum spraw, w stosunku do których wszyscy możemy się zgodzić – istnieje.

  • Kidawa-Błońska

Nie ma co ukrywać, że gdyby PO już w pierwszym podejściu wystawiła sensownego kandydata na prezydenta to gwiazda Hołowni nie zajaśniałaby aż tak bardzo. PO zdecydowała się jednak na Małgorzatę Kidawa-Błońską, kandydatkę przerażająco mdłą i bezideową.

W dodatku nawołującą do bojkotu wyborów, przez co cel jej kandydowania był już zupełnie niejasny.

Hołownia zgrabnie wykorzystał słabości Kidawy-Błońskiej przekonując, że głos oddany na niego nie będzie zmarnowany – w pierwszej turze pokona go pewnie Duda, ale już w drugiej może liczyć na zwycięstwo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: