Spoza układu, czyli wygasłe gwiazdy polskiej polityki, część 2

Już ponad trzydzieści lat Polacy szukają lidera niebędącego częścią tradycyjnych podziałów partyjnych. W cyklu „Spoza układu” analizujemy składowe sukcesu wizerunkowego samorodków polskiej polityki


W cyklu „Spoza układu”, przez trzy kolejne poniedziałki, przyglądamy się najsłynniejszym „nowym nadziejom” polskiej polityki, a konkretniej częściom składowym ich niezaprzeczalnych sukcesów wizerunkowych.

W części drugiej dwóch przedsiębiorców o skrajnie różnych profilach.


Janusz Palikot

Biznesmen, potem też poseł Platformy Obywatelskiej, w wyborach w 2011 roku wziął udział ze swoją partią „Ruch Palikota” i uzyskał trzeci wynik zaraz za tradycyjnie najmocniejszymi PO i PiS-em. Oszałamiający sukces był jednorazowy, bo w następnych wyborach „Ruch” już nie brał udziału, a Palikot, kandydując się z listy Zjednoczonej Lewicy, do Sejmu nie wszedł.

Nie można o nim powiedzieć, że szukał „trzeciej drogi”, bo wyraźnie wytyczył sobie za cel zapełnienie ideologicznej pustki na lewicy po marginalizacji SLD. Palikot to prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjny polityk III RP i postać, jak na nasze warunki, mocno ekscentryczna.

  • Penis

Jego specjalnością były happeningi.

W 2007 roku, jeszcze jako poseł PO, na debacie programowej partii Palikot przemawiał w obronie „gejów, Żydów i ludzi z SLD”, ubrany w t-shirt z napisem „jestem z SLD” z jednej i „jestem gejem” z drugiej strony. „Musimy ich bronić, bo oni są dziś słabi”, ocenił wtedy.

W tym samym roku zorganizował swoją najsłynniejszą konferencję prasową, tę, której głównymi bohaterami byli silikonowy penis i pistolet, według Palikota „symbole prawa i sprawiedliwości dzisiaj Polsce”. Polityk wystąpił w towarzystwie dwóch manekinów z zaklejonymi ustami, którym na szyjach powieszono plansze z napisami: „Jeśli powiecie o tym komukolwiek, to was rozp*******!” i „Rozwalę ci łeb!”. Za jego plecami stał telewizor, na którym puszczana była scena gwałtu.

Foto: TVN24

W ten niekonwencjonalny sposób Palikot apelował do komendanta głównego policji i ministra sprawiedliwości o interwencję w sprawie lubelskich policjantów podejrzanych o gwałt i molestowanie seksualne.

W 2009 roku Palikot zgromadził przed swoim domem dziennikarzy i zaprezentował im kosz „małpek” z alkoholem, twierdząc przy tym, że prezydent Lech Kaczyński nadużywa alkoholu. Jako, że wykorzystał okazję do „poczęstowania” i siebie i dwóch innych mężczyzn, później musiał też zapłacić mandaty za picie w miejscu publicznym.

Po katastrofie smoleńskiej miał się z tej akcji gęsto tłumaczyć.

  • Blog

Dopełnieniem happeningów Palikota był jego blog. Kiedy w 2009 roku (a więc w okresie rozkwitu blogów politycznych) Newsweek zrobił w Sejmie ankietę, okazało się, że blog Palikota jest wśród posłów zdecydowanie najpopularniejszy.

Niewyparzony język i wyraziste opinie wyróżniały go na tle tradycyjnie bezbarwnych polityków z mainstreamu i przysporzyły mu sporo politycznych wrogów, ale złożyły się też na pokaźny kapitał wśród wyborców.

  • Kościół

Janusz Palikot miał na pieńku z wieloma swoimi kolegami, ale chyba ulubioną jego „ofiarą” był ojciec Tadeusz Rydzyk. W 2007 roku, na przykład, Palikot napisał na swoim blogu, że w interesie Kościoła jest, by PO „wykończyła” Rydzyka. „To jest nawet w interesie Pana Boga, bo nic tak nie odpycha młodych ludzi od Kościoła jak Radio Maryja”, stwierdził wtedy.

Palikot żegna się z kościołem, Foto: PAP

Mimo oburzenia na prawicy w diagnozie tej było sporo prawdy. Wpływy polityczne Radia Maryja przyczyniły się z pewnością do wzrostu nastrojów antyklerykalnych wśród Polaków, co Palikot skwapliwie wykorzystywał. Ukoronowaniem jego antykościelnej postawy była organizacja przez „Ruch” Tygodnia Apostazji w 2012 roku, podczas którego polityk oficjalnie opuścił kościół rzymskokatolicki.


Ryszard Petru

Lider klasy średniej. Ekonomista z bogatą biografią, który skupił wokół siebie przedsiębiorców i generalnie ludzi rozumiejących się w pieniądze. W 2015 roku założył partię „Nowoczesna”, która w wyborach zdobyła 7,6 procent głosów, wprowadzając do Sejmu 28 posłów.

W porównaniu z osieroconą przez Donalda Tuska PO, Nowoczesna wydawała się być opozycją z krwi i kości (sondaże w pierwszych miesiącach po wyborach pokazywały, że wyborcy PO „uciekają” do Nowoczesnej). Jej przedstawiciele nie bali się przemawiać, prowokować, ponadto byli do dyskusji zwyczajnie PRZYGOTOWANI.

Wtedy jednak Petru wybrał się na Maderę z koleżanką z ławek poselskich. I to akurat w momencie, kiedy opozycja okupowała mównicę sejmową. Potem na konwencji Nowoczesnej stracił poparcie własnej partii i stanowisko jej przewodniczącego. Kombinował jeszcze trochę zakładając ruch „Teraz!”, ale wysokich notowań z 2015 nigdy nie odzyskał.

Foto: Polsat News
  • Ekonomia

Program Nowoczesnej koncentrował się wokół ekonomii, a Ryszard Petru był postrzegany przede wszystkim jako fachowiec, ktoś, kto naprawdę rozumie o czym mówi. Nieprzychylni mu politycy nadali mu przydomek „bankier”, ale to nie odstraszyło liberalnie zorientowanych wyborców, szczególnie tych młodszych.

Opowiadał się za podatkiem liniowym i podwyższeniem wieku emerytalnego. Był jednym z największych przeciwników wolnych niedziel i orędowników wejścia do strefy euro. Przynajmniej na papierze był godnym następcą jednego ze swoich mentorów – Leszka Balcerowicza.

  • Zespół

Nie tylko sam był fachowcem, ale był też fachowcami otoczony. Petru kreował się na lidera zespołu podobnych mu specjalistów i generalnie ludzi sukcesu, którzy zdecydowali się użyczyć swojej wiedzy i doświadczenia Polsce. W dodatku sporo młodszych od przedstawicieli pozostałych partii.

Mimo że w naszym kraju krzywo patrzy się na pieniądze na kontach bankowych polityków, dzięki takiemu postawieniu sprawy nikomu nie przeszkadzało, że Petru był najbogatszym liderem partii i nie musiał nawet pobierać uposażenia poselskiego. Podobnie jak w przypadku Stana Tymińskiego zadziałało tu myślenie, że skoro człowiek umiał zarobić na siebie, to będzie się też znał na budżecie państwowym.

  • Srebrne usta

Słowne wpadki Petru przeszły do legendy i stały się częścią jego wizerunku, pewnie wbrew samemu autorowi.

W plebiscycie radiowej Trójki na najciekawsze wypowiedzi polityków „Srebrne usta” w 2015 zajął pierwsze miejsce, a w 2018 trzecie. „Sejm głuchy” zamiast „sejm niemy”, „sześciu króli” zamiast „trzech króli”, „głowa psuje się od góry”, „kręcenie filiżanką w szklance bez cukru”, „wykonaniu zabiegu ciąży”: to tylko niektóre z lapsusów Petru.

Oprócz słów przekręcał też fakty: nie wiedział, kiedy miał miejsce zamach majowy, jaką funkcję pełnił Donald Tusk w Brukseli, ani ile jest państw na świecie.

Petru to może najlepszy przykład „efektu aureoli”, bo wszystkie te wsypy w ogóle nie przeszkadzały jego wyborcom, a problem zaczęły stanowić dopiero po „aferze Madera”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: