Myślisz, że masz mniej pieniędzy? PiS udowodni, że masz ich więcej

Trochę niechcący PiS zaserwował nam prawdziwą gratkę: wgląd do dokumentu z partyjnymi spinami na temat rosnącej inflacji. Analizujemy


Tak właściwie to gratkę zaserwowali nam senator Prawa i Sprawiedliwości Alicja Zając i poseł Partii Republikańskiej Mieczysław Baszko, którzy na swoich stronach internetowych, dość nieostrożnie, opublikowali partyjny brief. Pewnie nie do końca zrozumieli intencje jego twórców, bo jednak partyjne briefy są z natury poufne i mają pomóc posłom i senatorom w doborze argumentacji dla mediów czy w czasie spotkań z wyborcami. No, ale mleko się rozlało i nam pozostaje się cieszyć.

Przejdźmy więc do samego dokumentu.

Sporo tu spraw technicznych (rola NBP, stopy procentowe) i trochę za dużo liczb. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że uwaga przeciętnego obywatela/wyborcy sprowadza się do przeczytania tytułów prasowych, a dobry spin powinien opierać się na emocjach, a nie statystykach – nie jest to najlepsza taktyka. Może zamiast „wzrost cen żywności w ujęciu rocznym (5,0 proc. w październiku br.) jest niższy niż całego koszyka (6,8 proc. w październiku br.) i przeciętnego wynagrodzenia”, lepiej byłoby powiedzieć „mimo wzrostu inflacji wynagrodzenie przeciętnego Polaka wzrosło w tym roku na tyle, że będzie mógł na święta kupić swojemu dziecku wymarzony prezent, nawet półtora raza droższy od tego, na który mógł sobie pozwolić w zeszłym roku”?

Przykłady rządzą wyobraźnią zbiorową i od PiS-u oczekiwałabym, że będzie o tym pamiętał.

A jak poszło mu z argumentami? Zobaczmy:

  • To nie jest nasza wina!
Ilustracja: Facebook

Nie ma chyba na świecie polityka, który w ciągu ostatnich dwóch lat nie wypowiedział kilka razy dziennie sakramentalnego „pandemia to globalny problem”. „Nasza tarcza antyinflacyjna ma chronić Polaków przed inflacją, która ma wiele przyczyn, a jej źródła znajdują się przede wszystkim zagranicą”, napisał niedawno na Facebooku Mateusz Morawiecki, a specjaliści PiS-u dodają: „Inflacja to problem globalny – mierzą się z nią wielkie gospodarki Niemiec, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych. Jest to cena wychodzenia z największego od II wojny kryzysu wywołanego pandemią. Na szczęście nie płacimy za tą sytuację gigantycznym bezrobociem i zahamowaniem wzrostu gospodarczego. Szybko wracamy do stanu sprzed epidemii i poradzimy sobie również z inflacją.”

Co oprócz pandemii? Oczywiście Rosja i Gazprom (ulubieni polscy wrogowie wszechczasów) i Unia Europejska i zielona polityka (ulubieni wrogowie PiS-u).

  • Działamy!

Mimo, że nie jesteśmy nic winni, amortyzujemy skutki inflacji przy pomocy Tarczy Antyinflacyjnej. PiS rzuca tu parę haseł: „Rząd Prawa i Sprawiedliwości zawsze staje po stronie obywateli!”, „To pakiet obniżający podatki!” i oczywiście „nie będziemy ograniczać programów, które już uruchomiliśmy, dot. to również programów socjalnych jak np. 500+.”

  • Pomagamy najbiedniejszym!

Tego hasła akurat brakuje. Zamiast niego jest: „Chcemy, aby Polacy możliwie jak najmniej odczuli skutki inflacji. Wprowadzamy pakiet rozwiązań, które będą wspierały gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach.” Jest też wyjaśnienie dotyczące „kryteriów dochodowych”, ale to, jak już wspomniałam, nadmiar danych liczbowych.

  • My jesteśmy lepsi!

„Od lat prowadzimy odpowiedzialną politykę w zakresie finansów publicznych, dlatego nasza sytuacja jest dużo lepsza niż wielu państw zachodniej Europy”, twierdzi autor briefu, a TVP z zapałem informuje o problemach gospodarczych Niemiec (to wykorzystanie jeszcze jednego „polskiego wroga wszechczasów”).

Co ciekawe w briefie nie pojawia się argument z tej samej serii, zastosowany już przez Mateusza Morawieckiego: „Nie dziwię się, że ludzie dzisiaj bardzo niepokoją się o inflację. Bo jak patrzą na poprzednie rządy: PO, PSL czy SLD to żadnych pakietów antyinflacyjnych nie było.”

Czyżby sprowokował za dużo memów?

  • Polacy są coraz bogatsi!

Relatywizacja inflacji poprzez udowadnianie, że Polacy i tak zarabiają więcej, więc mają na pokrycie kosztów inflacji i jeszcze zostanie im na kawę. „Wzrost cen żywności w ujęciu rocznym (5,0 proc. w październiku br.) jest niższy niż całego koszyka (6,8 proc. w październiku br.) i przeciętnego wynagrodzenia. W ujęciu realnym przeciętnego Polaka wciąż stać na większe zakupy niż w ubiegłym roku”, podkreśla PiS.

To argument stosowany już przez Mateusza Morawieckiego w lipcu tego roku. Opieszałość rządu w walce z inflacją usprawiedliwiał on wtedy w następujący sposób: „Z naszej perspektywy warto podkreślić jedną podstawową rzecz. Otóż porównam dwa okresy: rok 2021 kiedy inflacja oscyluje powyżej 4%, jest niepokojąca, ale wynagrodzenia wzrosły w gospodarce narodowej 9,8%. To dane za któryś z ostatnich miesięcy, bodaj za czerwiec. I rok 2012 wtedy inflacja wynosiła 2,8%, a w którymś z miesięcy wzrost wynagrodzeń notowany był 2,7%. Dziś pomimo tego przyrostu inflacji, który nas niepokoi, jednak ludzie – na szczęście – mogą nabyć więcej artykułów i to jest podstawowa zależność, którą trzeba tutaj mieć na uwadze.”

Prawda to czy nie, punkt za wytrwałość w udwadnianiu tej tezy i generalnie spójny przekaz, bo PiS miewa z tym ogromne problemy.

2 myśli w temacie “Myślisz, że masz mniej pieniędzy? PiS udowodni, że masz ich więcej

  1. Ambitne ale w mojej opinii bezużyteczne. Oczywiście wysiłki zmierzające do tego aby politycy karnie jak to mawiają Anglosasi „stayed on the message” będą podejmowane zawsze ale to zbyt rozbudowana formuła. Większość partii przeszła na mailowe lub smsowe „message of the day” bo to prościej wymóc i zapamiętać. Ale w przypadku inflacji i PiS tradycyjna MOTD czyli „wina Tuska” zdaje się nie działać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: