Jak nie prowadzić mediów społecznościowych: przykład Kamali Harris

Według sondaży Kamala Harris jest najmniej popularnym wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych w ciągu ostatnich 50 lat. Patrząc na jej wyjątkowo kiepską komunikację w Internecie – trudno się temu dziwić


Różnie to bywa z kandydatami na wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych. Dobierani pod kątem równoważenia kandydatów na prezydenta (kobieta dla mężczyzny, bohater wojenny dla ekonomisty) i szerzenia elektoratu na zmarginalizowane grupy społeczne, najczęściej popadają w zapomnienie zaraz po zakończeniu mandatu. Kamala Harris miała być inna. Pierwsza kobieta na tym stanowisku, w dodatku czarna, w dodatku bezdzietna, przyniosła Bidenowi całkiem sporo głosów. A potem zniknęła.

Wróciła niedawno przy okazji kolonoskopii Bidena i spekulacji, kto powinien odziedziczyć schedę po prezydencie i dlaczego nie ona.

Zainspirowana tym comebackiem proponuję zajrzeć dziś do mediów społecznościowych Kamali Harris. A tu bez niespodzianek: słabe notowania współistnieją z kiepsko prowadzonymi kanałami, pełnymi błędów niegodnych początkujących influencerów, a co dopiero liderki otoczonej wianuszkiem dobrze opłacanych doradców.  

  • Zacznę do Instagrama, chociaż tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia, bo – wbrew jakimkolwiek regułom – zawartość wszystkich mediów społecznościowych Harris jest niemal identyczna. Z ponad 16 milionami obserwujących, to jej drugi po Twitterze najpopularniejszy kanał komunikacji. Jest przede wszystkim przerażająco nudno. Do niedwana dominowały sztywne oficjalne komunikaty, hasła propagandowe, sporo tekstu – a więc content zupełnie nieprzystosowany do formatu Instagrama. Ostatnimi czasy coś jakby drgnęło i da się zauważyć pewną zmianę na lepsze (więcej zdjęć, filmów, jej ekipę szczególnie inspirują reelsy). Niestety, zmiany na lepsze dotyczą głównie formy. Treść wciąż jeszcze pozostawia wiele do życznia, przede wszystkim dlatego, że numerem jeden na koncie Kamali Harris nie jest ona, a Joe Biden.
  • Myślicie, że na Instagramie Harris jest nudna? Wejdźcie na jej Facebook. Propagandowe hasła rodem z plenum KC, bez jakichkolwiek ilustracji i zdjęć, mowy Joe Bidena i (rzadziej) jej własne, rzadko zbierają więcej niż pięć tysięcy reakcji (a najczęściej dużo mniej). Obserwujących nazbierało się ledwie ponad 3,8 miliona i tak, wiem, że Facebook traci na popularności, ale mam wrażenie, że sztab Harris po prostu nie szanuje jego użytkowników. A w dzisiejszych mocno spolaryzowanych kampaniach, gdzie każdy głos jest ważny, brak szacunku może być bardzo kosztowny.
  • Twitter, 19 milionów obserwujących i nudne tweety dokładnie tej samej treści co posty na Facebooku i Instagramie. Zero interakcji, zero własnych opinii. Gdzie się podziała kobieta, która biegała w trampkach po spotkaniach z wyborcami i wygarniała swojemu poprzednikowi, Mike’owi Pence’owi, brak kultury? Nie mówię o rywalizacji z tweetami Trumpa, ale od konta Kamali Harris (na Twitterze, ale też na Instagramie czy Facebooku) oczekuję informacji o pracy Kamali Harris. Dlaczego więc ciągle serwowany jest mi Biden i jego agenda? Uprawnienia konstytucyjne to w świecie digital żadne uzasadnienie. Parę ciepłych, nieformalnych obrazków pomogłoby zresztą Bidenowi bardziej niż wszystkie te zapewnienia, że urzędująca administracja odwala dobrą robotę.
  • Zajrzyjmy też na Tik Tok, bo tam naprawdę trudno opierać się na sloganach. Nieco ponad 5200 obserwujących i zdjęcia opatrzone muzyką. Zdjęcia są niby „luźniejsze”, ale daleko im do wymogów kanału. Harris ma też profil na LinkedInie z prawie 8 tysięcy obserwujących, ale tu wciąż jeszcze jest senatorem, w dodatku bez jakichkolwiek opublikowanych postów. Kandydatem na urząd wiceprezydenta jest z kolei na Snapchacie. To już nonszalancja naprawdę trudna do usprawiedliwienia.

2 myśli w temacie “Jak nie prowadzić mediów społecznościowych: przykład Kamali Harris

  1. Jak u wszystkich „marketingowców” pomylenie przyczyny ze skutkiem. To że Harris ma kiepskie media wynika z jej beznadziejnej osobowości i nijakości jako polityka. Social media są tylko odbiciem tego stanu.

    Polubienie

    1. Aż takim marketingowcem to nie jestem, bo ja tylko twierdzę, że kiepskie media współistnieją z kiepskimi notowaniami 😉 I zgadzam się, że media mogą pomóc w kreowaniu wizerunku, ale do reanimacji politycznego nieboszczyka się nie nadają.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: