Dlaczego blog?

W 2016 roku pracowałam przy kampanii wyborczej w małym bośniackim miasteczku Srebrenica. Nieco ponad dwadzieścia lat wcześniej w tym samym miasteczku żołnierze Wojska Republiki Serbskiej popełnili ludobójstwo nad ponad ośmioma tysiącami bośniackich muzułmanów. Ci, którzy przeżyli, wrócili do Srebrenicy. Ci, którzy zabijali członków ich rodzin, przyjaciół i sąsiadów – mieszkali w niej od 1995.

Swojego kandydata na tych wyborach mieli i Serbowie i Boszniacy (bośniaccy muzułmanie) i tak właściwie to trudno uznać tę kampanię wyborczą za kampanię sensu stricte. To było coś w rodzaju spisu powszechnego. Członkowie tej grupy narodowościowej, którzy przybędą na wybory liczniej mieli mieć „swojego” mera i większość w radzie miejskiej.

Ja na mitingu oponentów politycznych,
Srebrenica, 2016

Tydzień przed wyborami w Srebrenicy (taj jak w całej Republice Serbskiej, a więc tej połowie Bośni zamieszkiwanej w większości przez Serbów) odbyło się referendum. Spór dotyczył decyzji Sądu Konstytucyjnego, który zabronił Serbom świętować rocznicę 9 stycznia 1992, a więc dnia ogłoszenia niezależność serbskiego autonomicznego para-państwa od Bośni i, de facto, początku wojny. Na referendum mieszkańcy Republiki Serbskiej mieli się teraz opowiedzieć za odrzuceniem decyzji Sądu.

Referendum było w niedzielę, a chyba już w piątek ze Srebrenicy wyjechała większość Boszniaków.

Czy znów wybuchnie wojna? – podpytywali mnie, ci, którzy nie mieli dokąd uciec, z wyraźnym strachem.

– Jaka znów wojna – wzdrygałam się. – Zobaczycie, że po wyborach nikt nie będzie pamiętał o tym referendum i wszystko będzie jak zawsze.

Tak też się stało.

Dzisiaj nawet ja musiałam się posłużyć Googlem, żeby przypomnieć sobie czego dokładnie dotyczyło referendum.


Marketing polityczny, zwykły PR, trochę bardziej niezwykły „czarny PR” i jego brat bliźniak „spin”. O nich mówimy, kiedy politycy wciskają nam jakiś kit. Śmiejemy się z memów i sarkastycznych komentarzy na Twitterze. Ale czasami dajemy się wkręcić. Nie kupujemy grubej przesady, ale z już ładnie dobranym argumentem chętnie pójdziemy do kasy. Jeśli lubimy jakiegoś polityka, bo jest bardziej „cool” albo ma na Instagramie fajne zdjęcie z psem, raczej nie będziemy sobie zawracać głowy sprawdzaniem statystyk, które nam serwuje. A może tylko zobaczymy na Facebooku jakiś tytuł, nie przeczytamy nawet artykułu, ale z miną znawcy podzielimy się nim ze znajomymi na imprezce, a znajomi puszczą go dalej w świat.

Nic strasznego oczywiście się nie stanie.

Ale są spiny, przez które na waszyngtoński Kapitol wdarli się demonstranci, ulice Paryża tygodniami przypominały scenografię Mad Maxa, a w październiku 2016 roku niedoszłe ofiary ludobójstwa w Srebrenicy „na wszelki wypadek” uciekły ze swoich domów.

Polityczne spiny stały się częścią naszej codzienności, dlatego warto przyjrzeć się im z bliska.


Kiedyś była prawica i lewica.

Potem GAL (Green-Alternative-Libertarian) i TAN (Traditional-Authoritarian-Nationalist).

Dziś są tysiące partii, może nie identycznych, ale jednak elastycznych jak guma, mało wyrazistych, skłonnych włączyć do swojego programu wszystko to, co grupy fokusowe uznają za dobre posunięcia i potencjalne źródło głosów.

Wszystkie korzystają z tych samych instrumentów, żeby udowodnić swoją wyższość nad innymi.

O tych instrumentach będzie właśnie ten blog. Będę się na nim dzielić wiedzą, doświadczeniem, ale też luźnymi spostrzeżeniami.

Nie będę natomiast dzielić się swoimi poglądami. To, że podoba mi się kampania jakiejś partii, nie znaczy, że tę partię popieram. To, że uważam posunięcia marketingowe polityka za świetne, nie znaczy, że uważam go za dobrego człowieka. Powiem więcej – szanse są, że uważam go za faszystę i zło totalne, bo niestety faszyści i zła wszelkiej maści zyskali ostatnimi czasy na popularności właśnie dzięki świetnym posunięciom komunikacyjnym.

Tak więc – zero polityki, maksimum wiedzy.

Zapraszam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: